sobota, 5 listopada 2011

Zakłócony balans.

Zaczynam słyszeć głosy,
Mówią mi, że wszystko wporządku, że wszystko ok.
Miota mną jak szatan...
Szatan.
Postać jest to straszna,
Lecz nie widzę aby ktoś przejmował się jakkolwiek nim.
Ale urwał...
Urwał.
Mimo zakazu Pana,
Buntownikiem się stał, obalić tę tyranię chciał.
Wiedz, że coś się dzieje...
Dzieje.

Dzieje się, aż za wiele,
Zakłócony balans!
I wszystko przeszkadza.
Dzieje się, ciągle dzieje,
Zakłocony balans!
Zabrakło prochów na spokój...

Czuję wulkan w sobie,
Uspokój mnie albo cokolwiek, bo będzie źle.
Różowa dupo złaź...
Złaź.
Nie kwestionuj tego,
Rób o co proszę, wiesz że w ten sposób będzie lepiej.
Daj kamienia...
Kamienia.
Rzuć we wroga pierwszy,
Jeśli sam nigdy nie zrobiłeś nikomu nic.
Wiedz, że coś się dzieje...
Dzieje.

Dzieje się, aż za wiele,
Zakłócony balans!
I wszystko przeszkadza.
Dzieje się, ciągle dzieje,
Zakłócony balans!
Zabrakło prochów na spokój...

To właśnie to, kreuje mnie,
Co przeżywać muszę,
Jak w świecie żyję.
Nic nie jest fair, wszystko jest true,
Nie uciekaj ode mnie, nie chcę być znowu sam!

Dzieje się, aż za wiele,
Zakłócony balans!
I wszystko przeszkadza.
Dzieje się, ciągle dzieje,
Zakłócony balans!
Siły brak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz