Słowo za słowem, za słowem słowo,
Biją się ze sobą w myślach choć nie mogą,
Wyrywane w ustach, nie do końca znane,
Słowa, których znaczenia nie zostaną poznane,
Te pierwsze, te ostatnie,
Każde, które nie padnie
Finalnie,
Którego brak nie skończy się fatalnie,
Zdalnie kontrolowane w głowie
Przez Twoją osobę,
Na szczęście nie prowadzi mnie to w żałobe,
Nie skończe pod grobem.
Zamilczę czasem gdy odezwiesz się słowem,
Odejmiesz moją mowę i nic na to nie powiem.
Czy chcę Ci opowiedzieć historie ze swego życia,
Czy pożalić się, poradzić, by nie wpaść w nałóg picia,
Czy posłuchać o czymkolwiek powiesz,
Zawsze, wszędzie jesteś moim dobrym słowem, wiesz?
Nienawidziłem Cię za słowa raniące jak ostrze,
Unikałem spojrzenia, w którym widzę się jak w lustrze,
Błyszczące, głębokie, ale nie nierealne,
Choć czasem takie słowo może, przyznam, palnę.
Nie dziękuję, że jesteś, bo nie jesteś dla mnie,
Jesteś jak każdy inny i czasem coś kończysz marnie,
Mimo starań, mimo swego poświęcenia,
Oddania się pewnej sprawie porzucając wszelkie pragnienia,
Ale jesteś, tak silna, cieszyć się potrafisz,
Gdy trzeba to tak piękna, gdy trzeba to i zranisz,
Wzrokiem swoim omamisz drogę komu innemu
Jeśli tylko tego zechcesz. To dzięki niemu,
Temu, który wierzył we wszystkie Twe marzenia,
Który przygotowywał Cię do możliwego cierpienia
I tylko On kochał Cię tak szczerze,
Jak nigdy nikt nie będzie. To słowo, w które wierzę.
Wszyscy są dobrzy i wszyscy są źli,
Nie ma tu gorszych, jesteśmy tylko my,
Zbłąkane dusze ludzkich opowieści,
Słów, które przynosiły dobre i złe wieści.
Wszyscy są dobrzy i wszyscy są źli,
Nie ma tu gorszych, jesteśmy tylko my,
Solenizanci, składający życzenia
"Trzymaj się" i "do zobaczenia".