Jeszcze raz, lecz nie ten jeden ostatni,
Powiedz to, krzycz, noś się z tym do ludzi!
Czekam na Twóch ruch,
Czekam aż Cię skręci brzuch,
Na te piękne słowa,
Od których rozboli głowa.
Nie wstydź się, nie trzymaj, kiedy jak nie teraz?
Powiedz to wreszcie i niech to nie będzie ściema!
Chcę usłyszeć znów jaki jestem bezużyteczny!
Chcę widzieć jak po uczuciach jeździsz, chcę Twój bieg wsteczny
Wrzucony gdy się uspokoisz, w oczach Twoich żal
I spojrzenie na mnie odchodzącego od Ciebie w dal,
Chcę byś nakarmił się,
Chcę abyś zranił mnie,
Chcę oglądać setki razy jak Twój cień mglisty
Rozmywa się w świetle stanu, który jest oczywisty.
Rzuć się na mnie rękoma,
Zapomnij co do okoła!
Ja zamknę przed Tobą drzwi,
Nie zapomnę o tej chwili.
Zapłacisz,
Zapłacisz za to wszystko, zapłacisz.
Skończyło się pomiatanie
I stawianie na rządanie.
Zapłacisz,
Zapłacisz za to gorzko, zapłacisz.
Nie jestem już Twoim zwierzem,
Jestem niczyim człowiekiem.