poniedziałek, 28 stycznia 2013

Kukiełka ożywiona.

Jeszcze raz, lecz nie ten jeden ostatni,
Powiedz to, krzycz, noś się z tym do ludzi!
Czekam na Twóch ruch,
Czekam aż Cię skręci brzuch,
Na te piękne słowa,
Od których rozboli głowa.
Nie wstydź się, nie trzymaj, kiedy jak nie teraz?
Powiedz to wreszcie i niech to nie będzie ściema!
Chcę usłyszeć znów jaki jestem bezużyteczny!
Chcę widzieć jak po uczuciach jeździsz, chcę Twój bieg wsteczny
Wrzucony gdy się uspokoisz, w oczach Twoich żal
I spojrzenie na mnie odchodzącego od Ciebie w dal,
Chcę byś nakarmił się,
Chcę abyś zranił mnie,
Chcę oglądać setki razy jak Twój cień mglisty
Rozmywa się w świetle stanu, który jest oczywisty.
Rzuć się na mnie rękoma,
Zapomnij co do okoła!
Ja zamknę przed Tobą drzwi,
Nie zapomnę o tej chwili.
Zapłacisz,
Zapłacisz za to wszystko, zapłacisz.
Skończyło się pomiatanie
I stawianie na rządanie.
Zapłacisz,
Zapłacisz za to gorzko, zapłacisz.
Nie jestem już Twoim zwierzem,
Jestem niczyim człowiekiem.

czwartek, 17 stycznia 2013

Tropem ślepca.

Anioł dał mi siłę, Demon mnie opętał,
Uwięziony we mnie człowiek cicho stękał,
Jest życiem, czy niewolnikiem, tego nie pamiętał.

Kłębiły się myśli w wysuszonej głowie...
Parowałem czując zawiść w każdym słowie,
Jak i czułem ulgę w łagodzącej mowie.

Szarpiąc się, drąc, rozdzierając, wyjąc w tłumie,
Nastąpiło z winy mojej lustra zniszczenie,
Oczy mi się otworzyły, w uszach piszczące tłumienie.

Roztrzaskanego siebie na ziemi widziałem
W tysiącach lustra odłamków, czułem
Cięcia wszystkich spojrzeń, które na siebie rzucałem.

I mam oczy poszarpane, wykrwawione,
Zaszły ropą wszelkie rany, myśli mam ogołocone,
Trzasnęło mnie powietrze odświeżone.

Wolny od wpływów, wolny od Aniołów,
Brak już w duszy pustki, miejsca dla Demonów,
Odizolowanie od spojrzenia na przyjaciół i wrogów.

Drogę obieram nie wiedząc gdzie prowadzi,
Pewien, że zewnętrzne zdanie mi nie zawadzi;
Z wiarą w swoje czyny, bez zgubnych sióstr i braci.

środa, 16 stycznia 2013

Spotkałem demona.

Bezkształt uczuć moich skupionych w kłębek żwawy,
Nienaturalne piękno irracjonalnego bytu.

To nie ja schowałem się w przedsionek serca kędzierzawy,
Ja świadomość zachowałem, opanowała mnie postać z mitów.
W nieskończoność, w głębię głuchą zaszło, w zapomnienie...
Demoniczne zjawisko, istota czyniąca zniszczenie.

Pasożytem ja, czy To? Czy karmi je tylko zło?
Może boleść generuje i tak mnie napędza to?

Jesteś piekłem, palisz serce,
Łamiesz, kruszysz ducha wielce,
Zeskrobywujesz w czułości
Współczucie, wprawiasz mnie w mdłości.

Od kiedy urządzone jest w cichej cielesnej osłonie,
Czynię wrogość bliźnim wielu choć mnie rozrywają skronie.
Ofiaruję Mu swe gesty, mimikę, słowa, uczucia,
A wciąż pragnie tylko więcej, staczam się w otchłań zepsucia.

Zamieszkałeś w słabym bycie Demonie, gdyż nie wiedziałem,
Iż wstępując we mnie, ogniem zrujnujesz to, co kochałem.

Niewinnie brzmiały w Twych ustach słowa:
"Przygarnij, ozdrowieję i zaczniesz od nowa".
Ułamki człowieka zmieniłeś w bestię z cienia,
Jesteś jednością z mym miąższem znienawidzenia.

wtorek, 15 stycznia 2013

Ostatnia próba.

Kiedyś, dawno temu, spotkałem Anioła,
Nie znałem istoty, lecz nie była wesoła
I zmartwiony blaskiem blaknącego cienia,
Siedzącej istocie miałem do powiedzenia:

"Czyż nie jesteś z Nieba, z utopii miłości?
Skąd wzięłaś się w miejscu, w którym nie ma godności?
Złote ciało i biel szaty mówią mi, żeś cudem,
Włosów śpiew na nutach wiatru głosi, żeś nie brudem."

Ni słowa i ni spojrzenia, milczenie mnie rozdzierało,
Cóż skrywa osoba, do której tak mi niemało?

Poświata jej wtem zniknęła, ulewa nastała,
W dół spuściła głowę i powoli wstała,
Do mnie siedzącego obok się schyliła,
Rękę wyciągnęła. I była tak miła:

"Mój człowieku drogi, Anioł Stróż Twój jestem,
Spadłam z góry, gdy ogarnąłeś się śmierci gestem.
To ostatnie co zrobić mogłam byś się nie skończył.
Spójrz, już tam nie wrócę. Obyś się oduczył."

Z oczu mi zniknęła idąc w stronę nocy,
Zawiedziona, zimna, a dała część mocy.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Samobójca.

Chciałbym byś tu była, za rękę mnie złapała
I ciepłym głosem z serca "Kocham Cię" powiedziała.

Chciałbym byś została, byś mnie nie opuszczała,
Lecz dźgnięcie Ciebie nożem... to wyższa dla mnie chwała.

niedziela, 6 stycznia 2013

Wypal to.

Tak, znam to uczucie kiedy nie wychodzi nic
I wiem jak to jest gdy myślą, że to jest na wode pic,
Potrafię zrozumieć jak posrane może być życie,
Wszystko wali się jedno po drugim jakby w dominie.
Nie, nie jestem wszechwiedzący, nie poradzę co robić,
Za to pewne jest jedno, czasem lepiej to wypalić.

To wszystko co się dzieje wokół Ciebie,
Wypal to,
Jak papieros, wiedz nie poczujesz się jak w niebie,
Lecz wypal to,
Tak po prostu, puść całość z szarym dymem,
Oderwij się, odczep się, wypal to.

Bywasz drzewem, w które trzasnął z góry piorun, ten błysk
Przeszywa Cię i rozrywa, widzisz własny odprysk,
Następuje obojętność w podejmowaniu wyborów,
Kurczowe zastanawianie wabiące tylko wrogów.
Nieraz jestem taki sam choć nie powinno tak być
I wiesz powiem Ci, że do myślenia dobrze jest zapalić.

To wszystko co się dzieje wokół Ciebie,
Wypal to,
Jak papieros, wiedz nie poczujesz się jak w niebie.
Lecz wypal to,
Tak po prostu, puść całość z szarym dymem,
Oderwij się, odczep się, wypal to.

Raz za razem pociągaj gorzki tytoniu smak,
Poczuj to,
To papieros, po nim nie zmieni się wkoło świat,
Lecz poczuj to,
Nie uspokoisz się, to tak nie działa,
Oderwiesz się, przemyślisz coś, poczuj to.

sobota, 5 stycznia 2013

Obietnica męczenniczki.

Zbudowałam tratwę
Z ludzi i ze zmartwień,
Z wyspy problemów
Trafiłam na siedem wiatrów,
Płynę morzem rozgoryczenia,
Po falach zawiedzenia,
Jestem siłą, której nie masz,
Teraz sam siebie strasz.

Zostawiłeś mnie zbyt żywą abym mogła po Tobie płakać,
Gorący pod stopami piach zmusił mnie by wstać.

Dobiłam do portu
Nie lepszego sortu
Niż zdanie, które o sobie mam,
Wiem, że jesteś tam,
Milcząco wzrokiem wiercę
Przez ludzi w udręce,
Czy te wszystkie twarze to jest Twoja wina,
Czy to ja jakaś kpina?

Zostawiłeś mnie zbyt żywą abym mogła po Tobie płakać,
Gorący pod stopami piach zmusił mnie by wstać.
I nie biegnę do Ciebie, i nie tęsknie do Ciebie,
I nie walczę o Ciebie, i nie pragnę zabić Ciebie,
Szkoda mi na Ciebie sił, szkoda mi byś przy mnie był,
Nawet gdybyś miał być trupem, rzygam tym byś przy mnie był,
Chcę byś patrzył jak ja żyję, masz widzieć jak się mienię
W świetle Twego zawiedzenia po tym jak zostawiłeś mnie,
Widzę w oczach Twoich krew, jak z wodospadu się leje,
Nie zniszczysz nikogo więcej, w życiu, zapewniam Cię!

Dla przykładu.

Wychowani na brudzie, zakochani w ulicy,
Również ludzie, nie inni, pobratymcy dzicy,
Geny odziedziczone po alkoholu,
Zachowania wyuczone w kulturze padołu.
Własny język, własny kraj
Z trudem się do nich przyznaje, to nie raj,
To jest trud, to są przelane gorzkie krople,
To są cienie tonące, smołą oblane sople.
Żyć, nie umierać,
Nie dać się miastom sponiewierać,
Tutaj rodzi się prawdziwa tolerancja,
Swego syfu pełna akceptacja.
Pełzać pod stopami? Nie!
Udowodnić psychice, że to nie trudne
Okiełznać strach, zacisnąć sznur
Na szyji słabości. Życie to nie mur,
Stać i płakać łatwo jest,
Ale nie po to jest stworzenie
By się nie rozwijać, nie iść dalej w przód.
Czasem ludzie co są niżej świecą przykładem jak z nut.

czwartek, 3 stycznia 2013

Krzyk świata.

Widziałem rany, blizny na dziecięcych twarzach,
Przepełniony przemocą człowieka wrak,
Nierządy, bójki, morderstwa, przyszłości kwiat.
Co zrobić gdy słychać krzyk?
W około same pieniądze na ból zamieniane,
Zabrane od życia, by mogło być odbierane,
Ten sam cykl się powtarza gdzie nie stanę.
Co zrobić gdy słychać krzyk?

Brak czasu by stanąć,
Brak by krok jakiś podjąć,
Na grobach tańczymy.
Co to znaczy?
Co dzieje się z ludzkim współczuciem?
Solidarność w lesie sprzedaje się.
Żyjemy wśród smrodu, brudu, pcheł.
Nazywamy to domem.

Oddanie wyższym celom ulega popędowi,
W dzień biały z bólem radzić sobie musimy sami,
W kieszeni nóż otwiera przechodzień już co drugi.
Co zrobić gdy słychać krzyk?
Gdy połowa głodna, jedzenie wyrzucane,
Upośledzenie rodzi pomoc przez lajkowanie,
Do świata wkracza nowy władca - ograniczenie.
Co zrobić gdy słychać krzyk?

Sprawiedliwość zdycha,
Odchodami się odżywia,
Na grobach tańczymy.
Co to znaczy?
Dlaczego manipulujemy się?
Łatwiej kierować kogoś niż siebie?
Otaczamy się złotem zamiast życiem.
Nazywamy to domem.

Słowa dzisiaj krótko żyją,
Płonąc, morzem w łodziach płyną.
Pamiętasz jeszcze swe imię,
Czy jest nim tylko na siłę?

wtorek, 1 stycznia 2013

Meduza.

Jestem zamknięty w sobie,
Zamknięty na świat,
Zamknięty na życie.
Zamknięty, jak zamknięty jest kwiat.

W klatce wyrzeźbionej z ciała,
Z wrzątkiem czerwonym w żyłach,
Klęczę pod ołtarzem wewnętrznego kata.
Wysuszony jak na wietrze piach.

Moim domem ghetto - ja.
Źle wspominam każdą noc.
Niby noc jak każda inna,
A płynie nią czarna moc.

W ciemności mit mój odbija się,
Nie jest epicki, jak myśli się o każdym.
Przybrał on kształt wężowej lufy, która celuje
By okaleczyć - w dłonie i w stopy.

W oczekiwaniu jestem na dzień,
Który nie nadejdzie nigdy, choć miał.
Czekam, aby zburzyć swe zamknięcie,
Mimo iż bliżej, bym posągiem się stał.