Bezkształt uczuć moich skupionych w kłębek żwawy,
Nienaturalne piękno irracjonalnego bytu.
To nie ja schowałem się w przedsionek serca kędzierzawy,
Ja świadomość zachowałem, opanowała mnie postać z mitów.
W nieskończoność, w głębię głuchą zaszło, w zapomnienie...
Demoniczne zjawisko, istota czyniąca zniszczenie.
Pasożytem ja, czy To? Czy karmi je tylko zło?
Może boleść generuje i tak mnie napędza to?
Jesteś piekłem, palisz serce,
Łamiesz, kruszysz ducha wielce,
Zeskrobywujesz w czułości
Współczucie, wprawiasz mnie w mdłości.
Od kiedy urządzone jest w cichej cielesnej osłonie,
Czynię wrogość bliźnim wielu choć mnie rozrywają skronie.
Ofiaruję Mu swe gesty, mimikę, słowa, uczucia,
A wciąż pragnie tylko więcej, staczam się w otchłań zepsucia.
Zamieszkałeś w słabym bycie Demonie, gdyż nie wiedziałem,
Iż wstępując we mnie, ogniem zrujnujesz to, co kochałem.
Niewinnie brzmiały w Twych ustach słowa:
"Przygarnij, ozdrowieję i zaczniesz od nowa".
Ułamki człowieka zmieniłeś w bestię z cienia,
Jesteś jednością z mym miąższem znienawidzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz