wtorek, 1 stycznia 2013

Meduza.

Jestem zamknięty w sobie,
Zamknięty na świat,
Zamknięty na życie.
Zamknięty, jak zamknięty jest kwiat.

W klatce wyrzeźbionej z ciała,
Z wrzątkiem czerwonym w żyłach,
Klęczę pod ołtarzem wewnętrznego kata.
Wysuszony jak na wietrze piach.

Moim domem ghetto - ja.
Źle wspominam każdą noc.
Niby noc jak każda inna,
A płynie nią czarna moc.

W ciemności mit mój odbija się,
Nie jest epicki, jak myśli się o każdym.
Przybrał on kształt wężowej lufy, która celuje
By okaleczyć - w dłonie i w stopy.

W oczekiwaniu jestem na dzień,
Który nie nadejdzie nigdy, choć miał.
Czekam, aby zburzyć swe zamknięcie,
Mimo iż bliżej, bym posągiem się stał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz