Jestem zamknięty w sobie,
Zamknięty na świat,
Zamknięty na życie.
Zamknięty, jak zamknięty jest kwiat.
W klatce wyrzeźbionej z ciała,
Z wrzątkiem czerwonym w żyłach,
Klęczę pod ołtarzem wewnętrznego kata.
Wysuszony jak na wietrze piach.
Moim domem ghetto - ja.
Źle wspominam każdą noc.
Niby noc jak każda inna,
A płynie nią czarna moc.
W ciemności mit mój odbija się,
Nie jest epicki, jak myśli się o każdym.
Przybrał on kształt wężowej lufy, która celuje
By okaleczyć - w dłonie i w stopy.
W oczekiwaniu jestem na dzień,
Który nie nadejdzie nigdy, choć miał.
Czekam, aby zburzyć swe zamknięcie,
Mimo iż bliżej, bym posągiem się stał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz