Zbudowałam tratwę
Z ludzi i ze zmartwień,
Z wyspy problemów
Trafiłam na siedem wiatrów,
Płynę morzem rozgoryczenia,
Po falach zawiedzenia,
Jestem siłą, której nie masz,
Teraz sam siebie strasz.
Zostawiłeś mnie zbyt żywą abym mogła po Tobie płakać,
Gorący pod stopami piach zmusił mnie by wstać.
Dobiłam do portu
Nie lepszego sortu
Niż zdanie, które o sobie mam,
Wiem, że jesteś tam,
Milcząco wzrokiem wiercę
Przez ludzi w udręce,
Czy te wszystkie twarze to jest Twoja wina,
Czy to ja jakaś kpina?
Zostawiłeś mnie zbyt żywą abym mogła po Tobie płakać,
Gorący pod stopami piach zmusił mnie by wstać.
I nie biegnę do Ciebie, i nie tęsknie do Ciebie,
I nie walczę o Ciebie, i nie pragnę zabić Ciebie,
Szkoda mi na Ciebie sił, szkoda mi byś przy mnie był,
Nawet gdybyś miał być trupem, rzygam tym byś przy mnie był,
Chcę byś patrzył jak ja żyję, masz widzieć jak się mienię
W świetle Twego zawiedzenia po tym jak zostawiłeś mnie,
Widzę w oczach Twoich krew, jak z wodospadu się leje,
Nie zniszczysz nikogo więcej, w życiu, zapewniam Cię!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz