piątek, 19 lipca 2013

Kropla deszczu.

Ładnie dziś wyglądasz,
Ślicznie Ci w tych włosach,
Ładnie dziś i zawsze,
Uśmiechnij się jeszcze.
Twe głębokie oczy
Śnią mi się po nocy,
Skóry delikatność
Budzi we mnie radość.
Tęsknię czule, szczerze
I naprawdę wierzę,
Że Ty za mną wcale.
Lecz nic mi się nie stanie.

czwartek, 18 lipca 2013

W cieniu słońca.

Płynąłem z Tobą na świata skraj,
To był mój raj,
Rzeką wzburzoną, ze spokojnym tchem
Trzymałem Cię.

Czy naprawdę wypaść musiałaś z moich objęć?
Czy konające serce da mi zapomnieć?

Odeszłaś dziecko, odeszłaś prędko,
Zostałem sam.
Dom opuściłem, na ogień patrzyłem
W cieniu słońca, którym mnie obdarowałaś.

Oddycham płytko, czuję, że blisko
Jest znalezisko
Zawierające moje wspomnienia,
Źródło cierpienia.

Czy pogrzebać miłość pielegnowaną tyle lat?
Czy nadchodzi koniec, gdzie z Twych włosów kwiat?

Odeszłaś dziecko, odeszłaś prędko,
Zostałem sam.
Oddałem Ciebie temu co w Niebie
W cienu słońca odkrywa Twój dar.

Stracona rodzina, stracona nadzieja.
Gdzie się podziała moja obsesja
Na temat matki, na temat dziecka?
Wyrzuciłem z myśli nasze szczęścia.

Odeszłaś dziecko, odeszłaś prędko,
Zostałem sam.
Dołączysz do matki, poznasz jej gadki,
Poznasz uczucia.
Odchodzę dziecko, odchodzę wolno,
Straciłem was.
Stoję i moknę nad Twoim grobem.
W cieniu martwego słońca.

wtorek, 9 lipca 2013

Duże dzieci.

Ile razy to słyszałeś, byś zachowywał się dorośle,
By dumni z Ciebie byli ludzie, którzy wychowali Cię,
Lecz nie rozumiesz tego,
Pragniesz wciąż czegoś nowego,
Życie garściami brać i dawać z siebie ile się da,
Obojętnym być na otoczenie, nie wiedzieć co to moda
I urealniać pozornie zwyczajne pomysły,
Których powstydziłyby się wielu dorosłych zmysły.
Pamiętasz o dziecku, które bawiło się świetnie
Na placu zabaw, na huśtawce cieszyło się niezmiernie,
Odszedł czas wygody, spokoju i pogody,
Kiedyś się dojrzewa, inaczej patrzy na gody.

Aby nie zmieniło się nic, byśmy chcieli
I aby nie było smutku, łez, byśmy chcieli,
Ale kto nam pozwoli wodą być, czuć się lekko
Podczas gdy świat zżerany jest i nasza kolej prędko.

Co czujesz, gdy się zabierasz do roboty co rano,
Ile kilometrów robisz, aby znów czynić to samo?
Życie w rutynę popada,
Bez zabawy czeka nas zagłada.
Na chleb, na rachunki, na prezenty i zabawki
Dla naszych pociech zarabiamy, pieniądz tu kładzie stawki,
Poświęcenie dla rodziny, poświęcenie swojej woli,
Do krawędzi podchodzenie w nadzieji, że wybudują mosty.
Nie tak to wyglądało, gdy za szkraba się biegało,
Pogoń była za piłką, nie za życiem się leciało.

Aby nie zmieniło się nic, byśmy chcieli
I aby nie było smutku, łez, byśmy chcieli,
Ale kto nam pozwoli wodą być, czuć się lekko
Podczas gdy świat zżerany jest i nasza kolej prędko.

Kto winę ponosi za zanieczyszczenie nas?
Czyim problemem był krystalicznej wody blask?
Jak się zdobyć na miłość w czasie kapitalistycznej ekspansji
Na pokolenia pragnące dążyć do swych pasji?
Gdzie się podziała dziecięca chęć dorosłości?
Dlaczego dzieci coraz częściej mają zaległości
W nauce, odżywianiu, w zabawie? Czy są zmuszone
Dojrzewać szybciej nawet niż to nam było kiedyś mówione?

poniedziałek, 8 lipca 2013

Super bohater rycerz nad rycerze.

Tam, tara-ram tam-dam, tam-tam!

Poszedł na łowy rycerz w dal,
Rycerz, co mieszkał, oj gdzieś tam,
Polował na bestie, sherlockiem był
W tych sprawach, oj tak, był.

Rycerz zabijał dziewice,
Gwałcił smoki, palił jednorożce,
Niszczył wszystko co stawało na drodze
Poza żabkami. Bo żabki są kochane.

Rękę, nogę i pół królestwa
Da władca śmiałkowi, który zgarnie porywacza,
Zniknęła bowiem córka króla,
Mimo, że brodata, przynajmniej niegarbata.

I nikt już nic nie wie co się dalej stało,
Plotki o tym, że leżało gdzieś rycerza ciało
Krążyły, o braku ubrania, o lichym śmierdzeniu
Truchła wilkom rzuconego, o księżniczki zgwałceniu.

niedziela, 7 lipca 2013

Pingwin.

Eleganckim krokiem
W tę i spowrotem
Kroczył pingwin mały
W garnitur ubrany.
Krążył tak bez celu
Po lodowcach wielu
Póki nie skoczyła
Orka, co go zmiażdżyła.
:)

Zbudowałem Tobą dom.

Brak mi słów na opisanie klatki, w której się znajduję,
Sam z ciemnością w mojej głowie,
Pozostawiony samemu sobie.
Brak mi tchu, by ze spokojem zasnąć na pryczy,
Więzienie zbudowane z kart,
Nawiedzasz moje oczy,
Nawiedzasz bezsenny świat.
Odchodzę aby sięgnąć wody łyk,
W nastroju budzącym ciała ryk,
Zamykam usta krzycząc
Do wyimaginowanych uczuć, rozumem śpiąc.
Fundamentem świadomości wolności
Były słowa, którymi karmiłem się jak optymista w radości.
Cegła po cegle wiązałem marzenia,
Postawiłem nam dom, jako więzień w nim mieszkam.
Co zrobić, by zburzyć choćby ścianę,
By wydostać się na trawę
I zobaczyć niebo całe?
Jak zostać zauważonym w pustce,
Świecie pomiędzy tym co się dzieje,
A krainą wyobrażeń?
Katuję się głuchą mową,
Uderzam pięścią w nieme słowo,
Wiatr w próżni kręci moją głową,
Rozmawiam w milczeniu z sową,
Próbuję odkryć siebie na nowo,
Nie żyć w więzieniu nałogowo.
Wyjść z tej klatki, to i opuścić Ciebie,
Porzucić bicie serca, porzucić siebie.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Pełnosprawny.

Odchodzisz sam w kierunku domu bram,
Odchodzisz czując to, co czują mówiąc.
Nie obchodzi nikogo
Miasto patrzące złowrogo.

Pretensje do dziecka o to, że wychowane jest inaczej niż się chce...
A kto Ci kurwa kazał tak wychowywać mnie?
Ja byłem winny, ja byłem wrogiem,
Tylko moim błędem było zachowanie nieodpowiednie.
Zasiano we mnie kolczastą różę,
Przez lata rośnie się razem ze mną, pnie się ku górze,
Rozdziera i kłuje mnie na widok Twojej parchatej twarzy,
Krew buzuje w moich ranach, nie wiesz kurwa jak to parzy,
Dorastam w ciągłym strachu życia, niepewności bez pokrycia,
Kiedyś byłem już tak blisko aby pozbyć się Ciebie bez bicia!
Niechętnie siedzę zmuszony do trwania,
Upodlony przez Ciebie, oderwany od działania.

Odejdziesz tam w kierunku życia bram,
Odejdziesz czując to, co oni mówiąc.
Nie obchodzi nikogo
Słońce zachodzące złowrogo.

Pytasz czy jestem zajęty, ok, ale czy mocno, czy lekko?
Jak można kurwa pytać o takie śmieszne gówno?
Zajęcie, tyle, nie rozumiesz prostego "tak"?
Już kiedyś mieli Cię dość, zapomniałeś jak dano Ci znak.
Złość, złość o to, że tu jestem
I próbuję coś zrobić by oderwać się nareszcie,
Złość wszechogarniająca, do mózgu wołająca:
"Chodź weź mnie, napij się, jestem obiecująca"!
Jedyne co zawdzięczam całemu Tobie
To wstręt przed staniem się równemu Twej osobie,
Odór osobowości, którą wstyd naśladować,
Za to jedyne mogę Ci podziękować.
Gnijąca więź,
Psychiczna rzeź,
Jednym słowem:
-Nienawidzę-.

Przemokły wszelkie uczucia,
Rozlewają się z bólu me płuca,
Odchodzę tam, gdzie zakaz Tobie, tam
Nie usłyszę Cię tam, choćbym był jeden sam,
Będzie trzeba - ogniem
Pozbędę się myśli Twej,
Będzie trzeba - ostrzem
Przerwę i wyrwę wspomnienie,
Nie wrócę do Ciebie,
Odejdę tam gdzie nie
Będę żył może spokojnie,
Ważne, że nie będzie Cię.