Płynąłem z Tobą na świata skraj,
To był mój raj,
Rzeką wzburzoną, ze spokojnym tchem
Trzymałem Cię.
Czy naprawdę wypaść musiałaś z moich objęć?
Czy konające serce da mi zapomnieć?
Odeszłaś dziecko, odeszłaś prędko,
Zostałem sam.
Dom opuściłem, na ogień patrzyłem
W cieniu słońca, którym mnie obdarowałaś.
Oddycham płytko, czuję, że blisko
Jest znalezisko
Zawierające moje wspomnienia,
Źródło cierpienia.
Czy pogrzebać miłość pielegnowaną tyle lat?
Czy nadchodzi koniec, gdzie z Twych włosów kwiat?
Odeszłaś dziecko, odeszłaś prędko,
Zostałem sam.
Oddałem Ciebie temu co w Niebie
W cienu słońca odkrywa Twój dar.
Stracona rodzina, stracona nadzieja.
Gdzie się podziała moja obsesja
Na temat matki, na temat dziecka?
Wyrzuciłem z myśli nasze szczęścia.
Odeszłaś dziecko, odeszłaś prędko,
Zostałem sam.
Dołączysz do matki, poznasz jej gadki,
Poznasz uczucia.
Odchodzę dziecko, odchodzę wolno,
Straciłem was.
Stoję i moknę nad Twoim grobem.
W cieniu martwego słońca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz