Brak mi słów na opisanie klatki, w której się znajduję,
Sam z ciemnością w mojej głowie,
Pozostawiony samemu sobie.
Brak mi tchu, by ze spokojem zasnąć na pryczy,
Więzienie zbudowane z kart,
Nawiedzasz moje oczy,
Nawiedzasz bezsenny świat.
Odchodzę aby sięgnąć wody łyk,
W nastroju budzącym ciała ryk,
Zamykam usta krzycząc
Do wyimaginowanych uczuć, rozumem śpiąc.
Fundamentem świadomości wolności
Były słowa, którymi karmiłem się jak optymista w radości.
Cegła po cegle wiązałem marzenia,
Postawiłem nam dom, jako więzień w nim mieszkam.
Co zrobić, by zburzyć choćby ścianę,
By wydostać się na trawę
I zobaczyć niebo całe?
Jak zostać zauważonym w pustce,
Świecie pomiędzy tym co się dzieje,
A krainą wyobrażeń?
Katuję się głuchą mową,
Uderzam pięścią w nieme słowo,
Wiatr w próżni kręci moją głową,
Rozmawiam w milczeniu z sową,
Próbuję odkryć siebie na nowo,
Nie żyć w więzieniu nałogowo.
Wyjść z tej klatki, to i opuścić Ciebie,
Porzucić bicie serca, porzucić siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz