poniedziałek, 18 marca 2013

Syn hydraulika.

Dawno, dawno temu w pewnej wiosce zwanej Dziury
Żył syn hydraulika, co przepychał wszystkie rury,
W sprzęt zainwestował i dobrze się reklamował,
O czym wiedział ojciec jego, który tak syna wychował.

Hej sąsiadko,
Hej wariatko,
Czy nie trzeba pomóc Ci z przeczyszczeniem kanałów?
Wiedz, że mam cojones,
Wchodzę jak nożem w majonez,
Kluczem stukam, kluczem pukam,
Zlewik Twój chętnie oblukam.

"Syn Mariana" przezywany, w czerwoną czapkę ubrany,
Przepychaczką działał chyżo, bo dobrze był wychowany,
Gdzie kapało, gdzie pływało, gdziekolwiek by mokro było,
Zawsze był przygotowany aby moment spędzić miło.

Hej sąsiadko,
Hej wariatko,
Czy nie trzeba pomóc Ci z przeczyszczeniem kanałów?
Wiedz, że mam cojones,
Wchodzę jak nożem w majonez,
Kluczem stukam, kluczem pukam,
Zlewik Twój chętnie oblukam.

Powiedz gdzie masz wodę,
Powiedz, a powiodę
Cię do rozwiązania,
Postąpię bez uwikłania
Twej osoby w przykre sprawy,
Jam hydraulik jakże żwawy,
Zadzwoń, przyjdę, zniknie plama,
Będziesz wdzięczna jak ta lala.

Hej sąsiadko,
Hej wariatko,
Czy nie trzeba pomóc Ci z przeczyszczeniem kanałów?
Wiedz, że mam cojones,
Wchodzę jak nożem w majonez,
Kluczem stukam, kluczem pukam,
Zlewik Twój chętnie oblukam.

Hej sąsiadko,
Hej wariatko,
Czy nie trzeba pomóc Ci z przeczyszczeniem kanałów?
Płytką mam piosenkę,
Wiem, że Ci to nie na rękę,
Ale znam się na swym fachu,
Ze mną nie pójdziesz do piachu.

sobota, 16 marca 2013

Opuszczone sny.

Naznaczony, w pamięci zakorzeniony
Głodny wrażeń, głodny uczuć,
Pełen nieprawidłowości, w kąt zagoniony
Sen niechciany, opuszczony. Sen bez słuchu,
Ogolony z rzeczywistości, szczena opada
Gdy w kręgu smolistej masy ciecz Tobą włada
I celowe działanie, celowe się poddawanie,
Z betonową płytą na płucach oddychanie.
Wrażenie smutku, kwiaty w ogródku,
Kroczenie do szczęścia, bogactwa po malutku,
To wszystko zostaje przez nas wkońcu opuszczane
Gdy oczy otwieramy, to wszystko jest zabrane.
...
Czy aby na pewno tak się właśnie dzieje?
Czy to nie przypadkiem my uciekamy?
Wspomnienia zapomniane i czas się chwieje
W momencie gdy ze snu się wybudzamy.
Zostawiamy w przeszłości swe sny,
Uciekamy, gdyż może się boimy,
Że bliscy powrócą, i że w kłamstwie żyliśmy,
Uciekamy, aby już nie powrócić
I jak w rzeczywistości, by mosty spalić.

piątek, 15 marca 2013

Bardzo.

Bardzo jedyna,
Niezwykle indywidualna,
Szara osoba
Widząca w sobie wroga,
Cała za mgłą, jak w zaparowanych okularach
Widzi gotowość, by przeprowadzić w sobie zamach.

Wszystko w swoim czasie,
Zamknij na chwilę oczy,
Niech zgaśnie wkoło świat, który tak pośpiesznie kroczy.
Wszystko w swoim czasie,
Nie trać w sobie mocy,
Nie igraj z ogniem serca, dającym odwagę w nocy.

Tonie we własnej rozpaczy, w lęku do lęków,
Tak ślepa i tak bardzo sceptyczna do swych wdzięków,
Z papierosem w ręku oddechem łapie życie,
Które sobie odbiera wraz z dymem, to tak w skrócie.
Za bardzo słaba,
Dopada ją wszędzie laba
I tak płynie strumyk pecha
Kreowanego bez echa.

Wszystko jest przez nią, cała ta migracja
Uczuć z serca do oczu, to taka sytuacja,
Pesymizm to jej implant,
Wszczepiła sobie ten chłam,
Stawiła sobie lajka
Myśląc, że będzie bajka.

Kiedyś otworzysz oczy, kiedyś otworzysz usta,
Dalej niż widać spojrzysz, wykrzykniesz swoje gusta,
Odnajdziesz się w przestrzeni, zagubisz wszelkie cele,
Kiedyś tak będziesz kochać, ile jest w Twoim ciele
Litrów krwi i łez wciąż do wylania,
Bo nic nie warte, by tracić je w procesie wchłania
Ludzkich słów, żalu, idiotyzmów przeklętych.
Kiedyś tak będziesz żyła, jak wielu w Niebie świętych.

Bardzo samotna,
Bardzo nielotna,
Bardzo spokojna,
Tak bardzo chojna,
Wcale dla siebie,
Bardzo dla Ciebie,
Bardzo nieżywa,
Aż chce się żygać...