środa, 26 grudnia 2012

Się.

Oskarżasz o głupotę, irytując się.
Nie tłumaczysz myśli, wywyższasz się.
Trzymasz mnie z daleka, oddalasz się.
Uciekasz od rozmów. Czy wstydzisz się?
Nie chcę powrotów więcej, męczę się.
Nie chcę ponownie próbować, nudzę się.
Samotność w staraniach ogłupia, kryję się.
Samotność w działaniach zatruwa, kończę się.
Stabilność, rzeczą którą w życiu ceni się.
Wierność i zaufanie, na które pracuje się.
Wierność i zaufanie, które w mig zepsuć da się.
Błędy i słowa, do których ciężko przyznać się.

Moja mała bestia.

W moim świecie jesteś bestią,
Dzielisz się ze mną sugestią,
Gustami się wymieniamy,
Wciąż coraz lepiej się znamy.

W Twoim świecie jestem kimś,
Lecz nie wiem kim, jestem czymś
W rodzaju znanym Twej głowie.
Pokręciłem to, nie powiesz?

środa, 19 grudnia 2012

Koniec świata.

Może Cię ogarnąć uczucie niespełnienia,
Przeszywający lęk przed zakończeniem istnienia.
Tak nagłe, choć teraz dla tak wielu nieistotne,
Zakończenie, dla każdego prawdopodobne.

Idziesz od lat ścieżką, którą piszesz sam,
Twoje dni tak różne, każdy jak papieru kartka,
Uchodzisz za żywy świat, za element życia,
A próżność Twa daje Ci pustkę do zdobycia.

Kiedyś będę Thorem, ku górze młot swój wzniosę,
Sprowadzę rozrywającą nicość błyskawicę.
Kiedyś będę ogniem zrzuconym przez Aniołów
I spalę wszystkie kłamstwa dodawane do uczuć.

Ogrody białe, piękne wiszą nam nad głowami,
Wędrują tam, wysoko ponad naszymi słowami.
Leniwe, nieskażone, póki ludzkość nie zaznała
Bliskości Boga, który dawniej nas za to pokarał.

Nikną w oczach naszych problemy dookoła,
Ginie altruizm, wdzięczność; każdy robi za woła.
Z czasem zostawiamy Matkę, co nas poczęła -
Ziemię, którą zbudowaliśmy na podstawie Piekła.

wtorek, 18 grudnia 2012

Serca kształt.

W radości miękkie, delikatne,
Jak poduszka przyjmuje
Każde ciepło, dobro,
Lecz gdy nadchodzi zło
Przybiera postać kamienia,
Kuloodpornego serca,
Zamyka się na skrzydła
I ostre jest na słowa jak igła.

Serce, którego czynów nigdy nie ogarnę
Zmienia się wraz z uczuciami.
Pragnę...
Niewalczyć z jego odwiedzinami.

Kształt wolności, kształt wiary,
Kształt twardziela co ma dziary,
Kształt śmietnika, martwego królika,
Kształt męczennika,
Kształt oczu, kształt duszy,
Kształt wiatru, który suszy,
Kształt nieskończoności,
Kształt miłości.

Serce, którego czynów nigdy nie ogarnę
Zmienia się wraz z uczuciami.
Pragnę...
Niewalczyć z jego odwiedzinami.

Odwiedza mnie w myślach,
W psychice figle płata,
Po nim odziedziczam
Wszystko złe co mnie otacza!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Pytania.

Zabłąkane i niechciane.
Pytania, na które odpowiedzi nie dostanę.
Niewyraźnie splątane.
Pytania, co boją się być wypowiedziane.
Splamione goryczą.
Pytania, które w przyszłość chichoczą.
Polane nienawiścią.
Pytania, w twarz uderzające pięścią.

O cel życiowej drogi,
O pięknej tęczy progi,
O tego, kto złowrogi,
O przyjaciół, ich rogi,
O uśmiech promienisty
I umysł nagle mglisty,
I o mnie i o Ciebie,
Czy spotkamy się w Niebie.

czwartek, 13 grudnia 2012

Wyjście z pustki.

Daj skrzydłom odrosnąć,
Nie mąć wzrokiem w myślach swych.
Nie pozwól już palcom schnąć,
Głodnych łez szczęścia wilgotnych.

Daj zmysłom odpocząć,
Nie top oddechu w kałuży krwi.
Nie pozwól smutkom się począć,
Rwących łono serca drzwi.

Daj sobie nadzieję,
Nie krocz lodem ponad kośćmi.
Nie pozwól w sobie siać zawieję,
Kruszącą ciało ze złości.

środa, 12 grudnia 2012

Myśl.

Zdawać by się mogło
Historia zatacza koło,
Sytuacje, komplikacje,
Różne społeczne wariacje,
Przyczyny ciągle szukamy,
A siebie wcale nie znamy,
Ślepcy próżni, ludzie cienia,
Czasem głusi do omdlenia.
O potędze marzy wielu,
Garstka z nich brnie wciąż do celu,
Po trupach sięgają nieba,
Odbierają innym chleba,
Przez lat setki i tysiące
Te same słowa mącące
W uszach grupy zwanej plebsem,
Przyznaję, że sam w niej jestem.
Stawić czoła nieraz trzeba,
Głowę swą masz od myślenia,
Nie czekaj słońca promienia
Jeśli w chwilę zapomnienia
Wrzucasz błędy i wypadki,
To nie przypadkowe wpadki.
Człowiek to istota stadna,
Oddzielając się dotkniesz dna,
Nie wymagaj nigdy czegoś,
Gdy sam niezrobiłbyś tego,
Przykładem bądź swoim własnym,
Idol sprawi mózg Twój ciasnym.
Walcz łzami, krwią i słowami
By nie ogłupieć, ścianami
Odgradzaj się od szyderstwa,
Od pustego człowieczeństwa.
Idź do przodu, czasem stawaj,
Przemyśl czy to nie zabawa,
Gdy ktoś pomoc ofiaruje.
Może ostrzem już celuje.
Bądź sam sobie zaufanym,
Bądź dla innych zaufanym
Albo jednym z tych co niosą
Reszcie kule gówna złotą.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wystarczy jedna nuta.

Oddaję swe ciało, oddaję swe zmysły,
Wypełnia mnie rozkosz, budzi się we mnie spokój,
Zażywam dźwięku zabijając duszy pustki,
Ogarnia mnie muzyka, cały ten świat jest mój.
Muzyka daje siłe, daje wiare, daje mnie,
Dzięki niej jestem, życie nie daje ulgi na słabość,
Czas spowalnia, oczy mdleją, pod powiekami brzmienie,
Nie okiełznam uczucia, którym żywie ją, miłość.
Bez Ciebie jak bez ręki, bez Ciebie jak bez serca,
Istniejesz wszędzie, wszędzie jest Twe stworzenie,
Pod postacią gatunków, blisko każdego człowieka
Oraz dźwięków, co wydawane są przez każde zwierzę.
Nie kłamiesz, nie zdradzasz, pozwalasz, nakłaniasz
Do życia, nie cierpisz i nic wcale nie wymagasz,
Ze smutkiem i z radością więcej sensu nabierasz,
Twemu dobremu wpływowi to ja, a nie Ty się kłaniasz.

sobota, 8 grudnia 2012

Odwiedziny.

Nie pamiętam nocy, które trwając weekend cały
Rozdzielały mnie od dobrych i złych wyrazów twarzy.

Teraz wszystko jest jedno,
Duch mój wtopiony w ciało,
Serce skażone nocą,
Tyś jest jedno słowo,
Wkoło Ciebie myśle,
Wkoło Ciebie snem wiruje.

Z głową swą w poduszce wybiegam do Twej nocy,
Znosze gorzką wyobraźnie, wbijam nóż w swoje powietrze.

Teraz gnębię swe oczy,
Każdy Twój obraz kroczy,
Serce skażone nocą,
Tyś jest jedną mocą,
Która karmi bólem,
Która karmi łzami, krwią i gruzem.

Dławię się myślami,
Sięgam do swej krtani,
Przebijam w niej słowa,
W uszy smołę wlewam,
Wzrok mrozem katuję,
Niemy, głuchy, ślepy, lecz wciąż czuję.