Zdawać by się mogło
Historia zatacza koło,
Sytuacje, komplikacje,
Różne społeczne wariacje,
Przyczyny ciągle szukamy,
A siebie wcale nie znamy,
Ślepcy próżni, ludzie cienia,
Czasem głusi do omdlenia.
O potędze marzy wielu,
Garstka z nich brnie wciąż do celu,
Po trupach sięgają nieba,
Odbierają innym chleba,
Przez lat setki i tysiące
Te same słowa mącące
W uszach grupy zwanej plebsem,
Przyznaję, że sam w niej jestem.
Stawić czoła nieraz trzeba,
Głowę swą masz od myślenia,
Nie czekaj słońca promienia
Jeśli w chwilę zapomnienia
Wrzucasz błędy i wypadki,
To nie przypadkowe wpadki.
Człowiek to istota stadna,
Oddzielając się dotkniesz dna,
Nie wymagaj nigdy czegoś,
Gdy sam niezrobiłbyś tego,
Przykładem bądź swoim własnym,
Idol sprawi mózg Twój ciasnym.
Walcz łzami, krwią i słowami
By nie ogłupieć, ścianami
Odgradzaj się od szyderstwa,
Od pustego człowieczeństwa.
Idź do przodu, czasem stawaj,
Przemyśl czy to nie zabawa,
Gdy ktoś pomoc ofiaruje.
Może ostrzem już celuje.
Bądź sam sobie zaufanym,
Bądź dla innych zaufanym
Albo jednym z tych co niosą
Reszcie kule gówna złotą.