Setki sposobów na nienawiść,
Tysiące na miłość;
Wszędobylska złość,
Międzyludzka zawiść.
Życiowe cierpienie,
Które daje mi wene
Jest moją prawą ręką,
Lecz także i udreką.
Zniszczyć wszystko potrafię,
Namieszać w każdej sprawie,
Jednak i pomóc umiem;
Wszystkim, tylko nie mnie.
Noce mam bezsenne,
Kim powinienem być?
Diabłowi ciało me wierne,
W nadzieji by móc żyć?
Kiedyś w desperacji
Przez brak tolerancji
Sprzedam swoją duszę.
Kij, że się uduszę.
Będę mógł się cieszyć,
Będę mógł się śmiać,
Miłości doświadczyć,
Mieć życie, kurwa mać!
Chwiejnym krokiem idę
Po papierowym moście
Bawiąc się zapałkami -
- Są mymi marzeniami.
Rozrzucam je wkoło,
Skończy się być wesoło
Gdy któraś nie zgaśnie
I grunt pode mną trzaśnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz