Podniosę miecz, ku górze go wzniosę,
Zabłyśnie on ciepłem słońca na wiosnę,
Rozświetli gorycz, którą w sercu noszę.
Usta mam pełne słów wszelakich,
Ale wypowiedzieć nie mogę żadnych,
Cudzy się czuję, gdy stąpam wśród martwych.
Niszczę w milczeniu i obojętności
Kolejne fale opiekuńczości,
Nie ma już we mnie żadnej czułości.
Hordy wybite, nad głową krążą sępy,
Miecz ściął głów milion, a jakby nietknięty,
Ani jednej ryski, ani cala tępy.
Ostatnie uczucia miażdżę i siekam,
Zabiłem Ciebie i siebie, a teraz
Pozostał po mnie tylko cień miecza.
chcę Cię zobaczyć, jak najszybciej.
OdpowiedzUsuń