To jest moja propaganda,
Krew, pot i łzy,
Luźne więzy.
To jest moja awangarda,
W cieniu wieży
"Element zły".
Odstające,
Bez końca się ciągnące
Idee, ideały,
Wśród których jest się małym,
Nieustępliwe stworzenia
Z kłami wyszczerzonymi
Kłapią japą na istnienia
Chcące być spokojnymi.
Fanatycy - alergicy
Na słowa inne niż "prawda",
Mroczna poezja z ust wrogich,
Co roku inna partia,
Ja się śmieję widząc wszystko,
Do współczucia nie jest mi blisko,
Nieobce jest to zjawisko
Idących na rzeźnię czystą.
Odzyskany wzrok
I do tyłu krok,
Nie przyznawać się,
Że ja tu żyję.
Czarna kałuża,
Gęsta jak smoła,
Pełna kłamstw i drwin,
Nie mam na to sił.
To jest moja propaganda,
Krew, pot i łzy,
Luźne więzy.
To jest moja awangarda,
W cieniu wieży
"Element zły".
Gnieżdżą się ciasno,
W każdej ze swych wieży
Postawionej z rąk
Zmuszonych ludzi.
To niewolnictwo
Pieniędzem stworzone
Aby żyć się dało,
By nie opuścić Cię.
Matko Polko nasza,
Za co to cierpienie?
Czy to dla nas pasza?
Jesteśmy zwierzęciem?
Czterystasześćdziesiąt
I to wciąż nie wszystko,
Pasy popopuszczało,
A im jeszcze mało.
Odzyskany wzrok
I do tyłu krok,
Nie przyznawać się,
Że ja tu żyję.
Czarna kałuża,
Gęsta jak smoła,
Pełna kłamstw i drwin,
Nie mam na to sił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz