wtorek, 25 czerwca 2013

Kapcie.

Drą się całą drogę, nikt wytrzymać już nie może,
Wszystkie oczy w jednym punkcie, ludzie myślą "niech już pójdzie",
Kończą się krótkie żywoty tych dwóch istnień, co bez cnoty,
Nim przestraszą jakąś babcię lepiej zdejmę już te kapcie.

Szalone kapcie - plus 10 do zręczności,
Podarte kapcie - minus 100 do szybkości.

Od zeszłego wtorku minął rok od kąd leżały w worku,
Z ziemniakami się przyjaźniły, wspólne plemię stworzyły,
Nieznanych pierwiastków doświadczyłem gdy je założyłem,
Teraz dumnie kroczę w kapciach władzy i w skarpetkach w sadzy.

Kapcie wodza - plus 10 do mądrości,
Kapcie z worka - minus 100 do miłości.

Wyprałem je w tosterze, wrzuciłem między talerze,
Matka wrzeszczy o odorze gorszym niż gówno i zboże,
Zabrałem kapcie do siebie, a tam spotkałem Ciebie,
W mgnieniu oka znikłaś z kadru, nie było za Tobą wiatru.

Smród z kapci - plus 10 do zastraszania,
Gnój z kapci - minus 1000 do lansowania.

Śmietnik je wypluwał, gdy ja żem tylko je wrzucał,
Inwalidzi uciekali i bezdomni się chowali,
Policja mnie zamknąć chciała, lecz w areszcie pozdychała,
Teraz sam jestem na świecie, siedzę w kapciach na klozecie.

Kapcie grozy - broń chemiczno-biologiczna,
Kapcie strachu - ludność jest już nieliczna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz