Drą się całą drogę, nikt wytrzymać już nie może,
Wszystkie oczy w jednym punkcie, ludzie myślą "niech już pójdzie",
Kończą się krótkie żywoty tych dwóch istnień, co bez cnoty,
Nim przestraszą jakąś babcię lepiej zdejmę już te kapcie.
Szalone kapcie - plus 10 do zręczności,
Podarte kapcie - minus 100 do szybkości.
Od zeszłego wtorku minął rok od kąd leżały w worku,
Z ziemniakami się przyjaźniły, wspólne plemię stworzyły,
Nieznanych pierwiastków doświadczyłem gdy je założyłem,
Teraz dumnie kroczę w kapciach władzy i w skarpetkach w sadzy.
Kapcie wodza - plus 10 do mądrości,
Kapcie z worka - minus 100 do miłości.
Wyprałem je w tosterze, wrzuciłem między talerze,
Matka wrzeszczy o odorze gorszym niż gówno i zboże,
Zabrałem kapcie do siebie, a tam spotkałem Ciebie,
W mgnieniu oka znikłaś z kadru, nie było za Tobą wiatru.
Smród z kapci - plus 10 do zastraszania,
Gnój z kapci - minus 1000 do lansowania.
Śmietnik je wypluwał, gdy ja żem tylko je wrzucał,
Inwalidzi uciekali i bezdomni się chowali,
Policja mnie zamknąć chciała, lecz w areszcie pozdychała,
Teraz sam jestem na świecie, siedzę w kapciach na klozecie.
Kapcie grozy - broń chemiczno-biologiczna,
Kapcie strachu - ludność jest już nieliczna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz