Fascynujące zjawiska,
Pieprzony cyrk skojarzeń,
Na sznureczkach ludziska,
Kolejny ciąg zdarzeń...
Ulica ciemna, zgasły wszystkie światła.
Pijana sytuacja, niewyraźny krzyk.
Bogate wnętrze, barwna przeszłość człowieka,
Który z czasem sam siebie zniszczył.
Innych ranić zaczął.
Nowe hobby? Czy chora psychika?
Ważna jest tu walka, ważne aby nie być ofiarą.
Każdy dzień niesie nowe nadzieje,
Próby ucieczki od teraźniejszości.
Ale nie można tak,
Ktoś jeszcze tam jest,
Uwolnić także chcesz,
Lecz obawa, strach przed przyszłością przesłaniają widoczność.
Mgła. Szalejąca po ziemi chmura
Przenikająca do mózgu niszczy wszystkie wspomnienia.
Wyżerają Cię od środka nerwy, psychiczne cierpienia,
Na które wpływu nie masz.
Na które nie poradzisz nic.
Bezradność...
Lęk...
Z zamkniętymi oczyma niemy jęk...
Pogarsza się sytuacja i każdy to odczuwa.
Wiara...
Wsparcie...
Okazane ciepło i gotowość na natarcie...
A później uczuciowa bomba w ryj.
To jest wdzięczność? Pytam, gdzie wdzięczność?
Taki już czas, "dziękuję" zamieniono w "spierdalaj".
A jednak dalej głupim się jest i żyje się.
Dalej pomoc chce się nieść,
Co rusz to krok w kierunku dobra,
Mimo panującego egoizmu i samouwielbienia.
Zgroza...
To wszystko zgroza...
Lecz nie daj się. I innym nie daj się poddać.
Pieniądz czy nóż, to żadne rozwiązania.
Śmiać się kiedyś chcesz?
Pamiętaj co działo się,
Siłę miej.
Siłę przyjmij.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz