niedziela, 25 września 2011

Ucieczka z umysłu.


Szklane pisuary,
Papierowe gary,
Pióra prosto z kota.
Pod wodą się miota
W uścisku mych dłoni
Twarz, której nie schroni
Żadna już osoba,
Ni słodka ozdoba.
Mgłą oczy zachodzą,
W lodówce się chłodzą
Twoje puste słowa.
Opada Ci głowa,
Bezwładność szaleje,
Deszcz na łeb mi leje.
Słońce nie zaświeci,
Będę żył wśród śmieci,
Skurwielem zostanę,
Swego losu Panem.

Puzzle rozsypane,
Elementy gnane
Przez burzę piaskową.
Pogodę chujową
Mam między rękoma,
Brakuje tu groma,
Więc trzaskam żelkami.
Są jak origami.
Z sensem nie rozłożę,
Lepiej się położę,
Zamknę oczy wkrótce
I obudzę w klatce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz