piątek, 23 września 2011

Zmiany.


Przez tyle lat próbowałem uciec,
Zerwać łańcuch, przestać się za Tobą wlec.
Lecz Ty mnie wciąż prześladujesz, we mnie jesteś...
A ja nienawidzę tego, co ze mnie zrobiłeś.
Nigdy nie odniosę zwycięstwa,
Zawszę będą cierpiał,
To wszystko jak omen we mnie siedzi.
I zbierają się tak w głowie śmieci,
Opakowania po wspomnieniach,
Plany nowego istnienia.

Teraz tracę to, o co walczyłem,
Przez Ciebie się oddaliłem
Od celów wspaniałych,
Od chwil niezapomnianych.
Niszczeje miasto całe,
Przestaję być Aniołem,
Stróżem miłości.
Brakuje mi cierpliwości.
W deszczu świat mój płonie,
Zagubione pod gruzami serce moje,
Oddech z trudem łapie.
Zgniłą złością capię,
Bezsensowne widły do tego
Podziwiają stwórcę swego,
Uciec nie mogę już przed niczym nigdzie,
Nie mogę odnaleźć się.

Przysięgałem przez życie całe,
Że zmiany, które początkowo małe,
Urosną i wszystko będzie inne,
Lecz przysięga spowodowała lawinę
Wydarzeń niespodziewanych,
Ogrom spraw niechcianych.

Walczyć z samym sobą muszę,
Nawet jeśli przez to się uduszę,
Bronił swej przysięgi będę,
Kiedyś nareszcie się zmienię,
Łańcuchem rzucę o ziemię,
"Koniec" powiem, odzyskam siebie,
Triumfował będę gdzieś tam,
Byle by tylko nie sam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz