Upadłem i się połamałem,
Zostałem rozbity i się roztrzaskałem.
W miliony szczątków się obróciłem,
W kawałeczki szkła się zamieniłem.
Nie żyłem.
Nie żyję jeszcze bardziej.
Przygniótł mnie społeczny głaz.
Stało się to raz,
Stanie i kolejny.
Chodź, dawaj się przejedźmy,
W ciszy do cierni się przytulimy,
Przecież oboje tak to lubimy.
Duszo, nie wstydź się,
I tak nie ma już mnie,
Tyś jest Alma, ja - Fuego,
Razem nie zdziałamy już nic wielkiego.
Zatrzęsiemy najwyżej ziemią,
Gdy się rozpadnie, wszędzie będzie niebo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz