Nie dajesz wyboru innego niż pielęgnacja,
Dbanie o własny zad, rodzenie w sobie złości.
Poza życiem, które dane, niewielka jest Twoja racja,
Od Twych chorych idei człowieka już bolą kości.
Nic nie robisz, nic!
Nic, by w szczęściu być,
Nic, by w miłości spokojnej trwać,
Samemu trzeba się starać
O cierpliwość i próby zrozumienia,
Akceptowanie czegoś, co od dziecka się nie zmienia
Mimo słów łagodzących,
Tekstów uczucia poruszających,
Nic!
Czy tak ma być?
Czy dane jest, by żyć
W niepokoju, strachu, z nożem na gardle i gnić,
Poddając się Twemu gorszącemu popędowi
Do niszczenia najważniejszej grupy, do tych co domowi?
Wojna i opór wydostają się z moich ust,
Jestem piłą rozrywającą Twój do mego charakteru gust,
Ogniem palącym uszy,
Krzykiem docierającym z głuszy,
Lękiem do suszy
I huraganem co rozjuszy
Kłótnię o własny byt,
Bójkę kładącą wstyd.
Bitwę o honor, dumę,
Wojnę o godną trumnę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz