Będąc małym, pytałem ludzi co to znaczy "kochać",
Nie wiedziałem, dlaczego takie wszystko jest
Szare i rozmyte, dlaczego tutaj trwać
Tak wielu chce, co oznacza każdy gest.
Dorastałem i powoli rozumiałem
Po co człowiekowi wiara, miłość i chęć
Dążenia do celu, skąd się bierze tę siłę
Na utrzymanie w miejscu gdzie czeka śmierć
Okrutna jak kłamstwo złożone przed publiką,
Później odebrane wszystko na co pracujesz
I od nowa musisz walczyć i tak jak inni żyją,
Żyć skromnie, bo dla kogoś się tutaj utrzymujesz.
Więzi i korzenie
Zatrzymują tutaj nas,
Wiem, że kiedyś będę musiał odejść,
Nie o taką Ciebie walczył ludzi las,
Oddałaś się w ręce władcze
Chcące wyeksploatować każdą Twoją część
Mogącą dać zielonych trochę,
Nie o taką Ciebie walczył ludzi las.
Tłumy Cię żegnają i już nigdy nie wracają
Mimo trudów jakie podejmować próbowali,
To już koniec, jesteś upadłym Aniołem Światła,
Nie zwrócisz nam tego co zabrały przez Ciebie ich macki,
Wielu Cię kocha i wielu nienawidzi lub udaje
I nowym bytem gdzie indziej się szczyci,
Ale nie ma to jak w domu, każdy o tym wie,
Gdzieś głęboko ukrywa o wolnej Tobie sny,
Bez oszczerstwa, bez chamstwa, politycznego łgarstwa,
Dlaczego rządzi Tobą świńska wybiórcza garstka?
Nie odpowiesz i choć Ci wstyd, to wkońcu utoniesz
I nic nie da, że w milionach serc płoniesz.
Więzi i korzenie
Zatrzymują tutaj nas,
Wiem, że kiedyś będę musiał odejść,
Nie o taką Ciebie walczył ludzi las,
Oddałaś się w ręce władcze
Chcące wyeksploatować każdą Twoją część
Mogącą dać zielonych trochę,
Nie o taką Ciebie walczył ludzi las.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz