Nie dziękuję, nie przepraszam.
Wiem, że umiem, więc zapraszam,
Wejść tu nie chcesz, co za szkoda,
Już się gotowała woda...
Chciałem zrobić Ci herbatę
I pójść na cukrową watę,
Ale odmawiasz przybycia,
Trudno, zgadzam się bez bicia.
Mijają bez Ciebie dni,
Wnętrze moje przez to gni;
Mijają bez Ciebie lata,
Robię za własnego kata.
Wiesz, że za Tobą tęsknilem,
Nocami się strasznie wiłem.
Wiem, że Ciebie to nie rusza,
Przeć ja jestem marna dusza...
I tak tęsknię godzinami,
A one stają się dniami,
Te zaraz są miesiącami,
Które biegną mi latami.
Marnuje się serce, ciało,
Słowa, czyny... To już mało.
Krzyk mój, jak wiatr pośród głuszy
Niezrozumiale się suszy.
Piasku pełna jest ma głowa...
Aż tak mądra żadna sowa,
Aby zrozumieć co robię,
Aby zrozumieć co piszę.
Nie ma tu ani krzty sensu,
Więc urwij sobie mnie kęsu,
Wykorzystaj dobre szczenie,
Które widzi tylko cienie...
Zerwij ze mnie skórę całą,
Połam kości, zniszcz me ciało
Albo daj mi byt normalny!
Tak, Ty Życie!
- Nienormalny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz