Historia, która nigdy początku nie miała,
Bo księżniczka swojej tożsamości zapomniała,
Zapomniała kim była, kim się narodziła,
W jakim świecie żyła i po co tu była.
Napadły ją jednorożce,
Budujące kucykom grobowce.
Księżniczke okradły,
A potem żywcem zjadły.
Bo księżniczka była zła,
Niczym się nie przejmowała,
W dupę wszystkich kopała
I po kolei zdradzała.
Czy był bliski, czy też nie,
To było wyjebane.
Liczył się egoizm wrodzony,
Nabyta drwina w celu obrony.
Twarda w środku, z wierzchu miękka...
Przeminęła dawna męka,
Kiedy podczas burzy myśli
Nie wiedziała co wymyślić.
Osoby, która wspierała
Po chwili potrzebowała.
I po chwili, i na chwilę,
I gdzieś miała swoją winę.
Bo księżniczka była zła,
Niczym się nie przejmowała,
W dupę wszystkich kopała
I po kolei zdradzała.
Czy był bliski, czy też nie,
To było wyjebane.
Liczył się egoizm wrodzony,
Nabyta drwina w celu obrony.
Ważna była ona sama.
Niech jednorożec ją szama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz